historycy.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Historycy.pl

Konkurs (styczeń 2012)

Email Drukuj PDF
Podaj imię i nazwisko polskiego oficera, który w listopadzie 1918 r. pełnił funkcję naczelnego komendanta obrony Lwowa przed Ukraińcami. Do wygrania książka Sławomira Kopera Ukraina: przewodnik historyczny. Tragiczne dzieje, polskie ślady (Warszawa 2011). Odpowiedzi - koniecznie z dopiskiem "konkurs" - prosimy przysyłać do końca stycznia br.
Poprawiony: piątek, 06 stycznia 2012 16:32
 

(Pół)przewodnik

Email Drukuj PDF

img115Popularna praca historyczna albo z oddechem napisany turystyczny przewodnik o             sąsiednim kraju zawsze się przydadzą. W przypadku Ukrainy tym bardziej, że za kilka miesięcy wspólnie z tym państwem organizujemy Euro 2012. Z pewnością wielu Polaków zrezygnuje z     oglądania transmisji meczów w telewizji i będzie chciało pojechać osobiście do Lwowa, Kijowa, Charkowa czy Doniecka.

Ale tu pojawia się problem – bo o Charkowie i Doniecku czytelnik znajdzie w omawianej książce zaledwie szczątkowe informacje. A tymczasem byłoby napisać o tych dwóch miastach zarówno w kategorii „tragiczne dzieje”, jak i „polskie ślady”. Charków to bądź co bądź pierwsza stolica sowieckiej Ukrainy, Donieck – jeszcze XIX-wieczny ośrodek przemysłowy. Oba te ośrodki przechodziły apokaliptyczne koleje losu - stalinizm i drugą wojnę światową. W obu miastach w XIX w. prężnie działały polskie kolonie. Wtedy przecież z tzw. Kongresówki do Rosji za chlebem jeździli kupcy, rzemieślnicy, inteligenci i przemysłowcy. Niektórzy zresztą dorabiali się bajecznych fortun. Tak samo zresztą było w Odessie, gdzie w XIX w. polskie środowisko również było dość prężne i zamożne. Tu nie wystarczy napisać tylko o wojażach Mickiewicza podczas niezbyt uciążliwej zsyłki…

Zresztą gdy mowa o polonicach to widzę jeszcze większy błąd – Autor nie był łaskaw napisać nic o dzisiejszym stanie rzeczy, a ściśle o Żytomierszczyźnie. A przecież to Żytomierz jest stolicą żywiołu polskiego na Ukrainie! A już na pewno nie Lwów, zwany przez Kopera „najbardziej polskim z miast”. Lwów zresztą zawsze był miastem  międzynarodowym, by nie rzec kosmopolitycznym…

W ogóle dobór tematów jest specyficzny – w książce można znaleźć sporo ciekawych, dobrze zresztą napisanych historyjek, ale dotyczą one głównie dawnej wielkiej Rzeczpospolitej oraz II RP, przy czym wojaże Mickiewicza do Odessy i po Krymie oraz tragedia zdziesiątkowanego przez OUN-UPA polskiego Wołynia to ciąg dalszy tych historii.

Natomiast z pola zainteresowań autora prawie całkowicie wypadła historia Ukrainy w składzie państwa carów i całkowicie – historia Ukrainy sowieckiej. Szkoda zwłaszcza tej drugiej, bo ona jest bardzo ciekawa, tak samo jak ciekawe i dramatyczne były wtedy losy żywiołu polskiego w tym kraju. Przecież w 1925 roku Sowieci utworzyli na swojej części Wołynia tzw. Marchlewszczyznę, czyli Polski Rejon Narodowy im. Juliana Marchlewskiego. Marchlewszczyzna (podobnie jak na sąsiedniej Białorusi Dzierżyńszczyzna) miała być swego rodzaju poligonem, na którym miano przećwiczyć możliwości sowietyzowania Polaków już po ewentualnym zajęciu Polski właściwej przez Armię Czerwoną. Test widać wypadł niepomyślnie skoro w 1935 r. Marchlewszczyznę (tak jak i Dzierżyńszczyznę)  zlikwidowano, a jej mieszkańców deportowano do Kazachstanu i na Sybir.

Reasumując, skądinąd tej interesującej książce, bogatej w wiele szczegółów i historycznych cymesów skrzętnie wydobytych przez Autora dobrze by zrobiły uzupełnienia o ważne, wspominane wyżej zagadnienia, których w omawianej publikacji ewidentnie brakuje. I jeszcze dwie kwestie: rażący brak indeksów osobowego i geograficznego (sic!) oraz słaba szata graficzna. Przewodnik powinien się przecież cechować wysokim poziomem edytorskim, w tym m.in. dobrej jakości papierem, kolorowymi zdjęciami, mapkami. Tu tego wszystkiego - niestety - brakuje. Szkoda, bo w ten sposób nieco zmarnowano pomysł na naprawdę wartościową publikację.

Sławomir Koper, Ukraina: przewodnik historyczny. Tragiczne dzieje, polskie ślady, Warszawa 2011, ss. 449.

Poprawiony: piątek, 06 stycznia 2012 16:34
 

IPN o WOSP

Email Drukuj PDF

img114„Próba generalna” to film dokumentalny wyprodukowany przez Biuro Edukacji Publicznej IPN. Opowiada o strajku Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej i jego pacyfikacji 2 grudnia 1981 r., a więc tuż przed stanem wojennym. Autorzy filmu przygotowanego w 30. rocznicę tych wydarzeń chcieli przypomnieć szerszej publiczności to nieco już zapomniane wydarzenie.

Strajkujący podchorążowie domagali się, by WOSP została objęta ustawą o szkolnictwie wyższym, a nie podporządkowana przepisom ustawy o szkolnictwie wojskowym – tak jak narzucały to komunistyczne władze PRL. Pacyfikacja strajku była nie tylko likwidacją protestu, ale także testem sprawności aparatu represji przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce. Młodzi strażacy-podchorążowie mieli dwa wyjścia: podpisanie „lojalki” i powrót do nowej uczelni, która do dziś funkcjonuje pod nazwą Szkoła Główna Służby Pożarniczej albo rezygnację z zawodu.

Poprawiony: wtorek, 03 stycznia 2012 21:06 Więcej…
 

Słusznie - niesłusznie? Komentarze po przesiedleniach żeńskich zgromadzeń zakonnych w ramach akcji X-2 (sierpień 1954 r.)

Email Drukuj PDF
Zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie były solą w oku komunistycznej ekipy Bolesława Bieruta. Przede wszystkim dlatego, że dzięki szczególnym regułom funkcjonowania (zwarta organizacja, specyficzny tryb życia wspólnotowego, obowiązek posłuszeństwa) tworzyły hermetyczne struktury, odporniejsze na destrukcyjną politykę wyznaniową. Nic dziwnego, że po aresztowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego (25/26 września 1953 r.), gdy władzom partyjno-państwowym okresowo udało się względnie skutecznie ograniczyć antysystemową aktywność duchowieństwa diecezjalnego, logika ustrojowa PRL dyktowała skierowanie silnego uderzenia właśnie w zakony.

Poprawiony: sobota, 31 grudnia 2011 10:54 Więcej…
 

Przewaga formy

Email Drukuj PDF

Historii jest dziś w szkole coraz mniej, na wyższych uczelniach też ją wypierają kierunki pseudozawodowe, jak bezpieczeństwo czy wojskoznawstwo (!). Trudno przewidzieć jakie będą tego skutki społeczne, ale chyba raczej złe. W każdym razie już teraz wielu historyków słusznie obawia się, że niedługo możemy podzielić los filologów klasycznych. Na leninowskie pytanie „co robić?” padają rozmaite odpowiedzi. Jedną z nich jest wydawanie znakomicie ilustrowanych książek popularnych.

Takich jak ta, która na 20. Targach Książki Historycznej uzyskała wyróżnienie w kategorii edytorskiej nagrody Klio. Jury słusznie tak zdecydowało bo materiał ikonograficzny (fotografie, diagramy, mapy, dokumenty, plakaty) jest bardzo bogaty, książka wręcz pod tym względem imponuje. Jak to nieraz bywa ten przebogaty przekaz nie jest wolny od drobnych przekłamań,  w tym zwłaszcza wynikłych najpewniej z pośpiechu błędów w podpisach. Najdziwniejsza chyba omyłka to błąd na planach Warszawy ze strony 73, gdy mowa o Marcu’68. Na  tych planach nie ma o dziwo ulicy Stanisława Noakowskiego, jest Polna. Tymczasem fragmentowi Polnej od Placu Politechniki (za PRL: Jedności Robotniczej) do Koszykowej nadano obecną nazwę, czyli właśnie Noakowskiego, w 1930 roku!

Poprawiony: poniedziałek, 26 grudnia 2011 00:17 Więcej…
 


Strona 1 z 33

Sonda

OGŁOSZENIA

Polecane strony:
Reklama

AJAX Google Translator

Galeria

  • Austerlitz 2005
  • Intrepid Museum
  • Sdkfz 251
  • Wrocław w latach 30tych XX wieku

Goście

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości