Ładowanie...

Polskie Termopile

Kilkunastu polskich żołnierzy broniło się walcząc z przeciwnikiem, który miał prawie 40-krotną przewagę. Przeciwko czołgom, samolotom i artylerii mieli tylko lekką broń. Mowa o bitwie pod Wizną zwanej polskimi Termopilami.

Bitwa pod Termopilami to jedna z najbardziej znanych bitew starożytności. W wąskim przesmyku w roku 480 p.n.e. doszło do spotkania armii króla perskiego Kserksesa I z niewielką grupą spartańskich żołnierzy. Dzisiaj trudno ustalić jakimi siłami dysponowały obie strony. Mówi się, że Persowie mieli 300 tysięcy żołnierzy, a Grecy tylko 300.

Spartanie wiedzieli, że nie mają szans na zwycięstwo. Jednak nie poddali się i walczyli do końca. Dowodził  nimi król Leonidas, który również zginął na polu bitwy. Historia ta przeszła do legendy. Dzisiaj jest symbolem heroicznej walki, oddania i poświęcenia własnego życia dla ojczyzny.
W historii Polski jest kilka bitew określanych jako polskie Termopile.

Jedną z nich jest bitwa pod Hodowem nieopodal Złoczewa. Doszło do niej w roku 1694, gdy Tatarzy dotarli do granicy Rzeczpospolitej. Przeciwko nim wystąpiły dwa polskie oddziały pod dowództwem Konstantego Zahorowskiego i Mikołaja Tyszkowskiego. Liczyły około 500 jeźdźców.  Pierwsza potyczka skończyła się polskim zwycięstwem. Jednak doszło do uwięzienia Tyszkowskiego.
W tym czasie Tatarzy wrócili. Podczas obrony w Hodowie Polacy wykorzystywali improwizowaną obronę. Tatarzy mimo sporej przewagi liczebnej nie zdołali ich pokonać. W końcu wycofali się, pozostawiając po sobie 2000 zabitych.

bitwa pod Węgrowem 1863

Inną bitwą, którą można nazwać polskimi Termopilami jest bitwa pod Węgrowem z roku 1863, a więc tuż po rozpoczęciu powstania styczniowego. Znajdujący się w miasteczku powstańcy do dyspozycji mieli tylko kosy ustawione na sztorc. Przeciwko nim wystąpiły oddziały rosyjskie. Polacy walczyli dzielnie, nie bez powodu bitwa pod Węgrowem uznawana jest za jedną z najważniejszych potyczek całego powstania.

Warto wspomnieć również o obronie Wizny z września 1939 roku. Wówczas zorganizowana została tam linia obronna. Załogę fortyfikacji stanowiły tam oddziały Samodzielnej Grupy  Operacyjnej Narew. Dowodził nią kapitan Władysław Raginis.

Dywizja generała Guderiana  dotarła do Wizny 7 września 1939 roku. Polscy żołnierze, choć nieuzbrojeni, bronili się dwie doby mimo przygniatającej przewagi Niemców. Na jednego obrońcę Wizny przypadało aż 40 atakujących. Niemcy wprawdzie 9 września opanowali kilka schronów, ale stracili wielu ludzi i kilkanaście czołgów.  Bardzo długo bronił się bunkier z kapitanem Raginisem. 10 września rano Niemcy postanowili więc posłużyć się szantażem. Obiecali, że jeśli załoga podda się, jeńcy nie zostaną rozstrzelani. W końcu kapitan zalecił kapitulację, ale sam popełnił samobójstwo. Rozerwał się granatem.

Resztki jednego z bunkrów, które zachowały się do dzisiaj, zamieniono w pomnik, który upamiętnia obrońców Wizny. Kapitana Raginisa anonsowano pośmiertnie do stopnia majora. Kapitanem został z kolei porucznik Stanisław Brykalski, który również obrony nie przeżył.

Zobacz
TOP